Categories
Blog

17 Dni Do Celtmana – Extreme Scottish Triathlon – Triathlon w Szkocji

Categories
Blog

17 Dni Do Celtmana – Extreme Scottish Triathlon – Triathlon w Szkocji

Categories
Blog

Dziki Camping na Gran Canaria

Po pierwszej nocy na dzikim kempingu okazało się, jakże mogłoby być inaczej, że jestem tylko słabym, miejskim chłopcem, zupełnie nieprzystosowanym do życia na łonie natury.

Przyroda przytłacza mnie swoja siła i liczba bodźców, szczególnie w nocy, gdy nie daje zasnąć. W dzień jeszcze jakoś sobie radzę, powoli ja oswajam. Pływam w zimnej, morskiej wodzie, biegam po lasach i górach, czuję się komfortowo w czasie deszczu i upału.
Ale noc, a tym bardziej noc z dala od cywilizacji jest zupełnie inna, straszna.

Po pierwsze, wyraźnie odczuwam brak dźwięków miasta, szumu samochodów, odgłosów klatki schodowej, nawoływań i nocnych kłótni sąsiadowi. Te dźwięki, jakże znajome i przyjazne, to moja kołysanka.
Tutaj, na plaży, na której próbuje usnąć, nie ma dźwięków miasta. Są za to inne, głośne i gwałtowne. Fale uderzają o brzeg, z roztrojona, nie regularną częstotliwością, niwecząc jakiekolwiek próby snu.

A w momencie, gdy mimo wszystko, udaje mi się zasnąć, to zaraz przypominają o sobie, wyrywając z objęć Morfeusz, hukiem i trzaskiem. Dźwięki fal, te znane z aplikacji telefonu komórkowego, są jakieś inne, łagodniejsze, bardziej bliskie.

Po drugie, brak mi tutaj mojego łóżka, szerokiego i wygodnego, idealnie dopasowanego do mojego miękkiego ciała. W domu, każdej wieczoru zapadam się w jego otchłań a ono gwarantuje komfort i dobrze przespana noc.
Piasek, na którym teraz leżę, nie jest tak wygodny. Przez pierwsze 15 min jest nawet ok, ale gdy już prawie zaczynam być zadowolony z pozycji, zaczyna doskwierać brak sprężyn z pamięcią.

dziki camping na gran canaria

Po trzecie, w mieszkaniu można wyłączyć światło i ustawić optymalną temperaturę.
Księżyca i wiatru wyłączyć się nie da.

Przyznaje, rzuciliśmy się trochę na głęboką wodę. Po kilku dniach spędzonych na wygodnych kempingach, postanowiliśmy spróbować noclegu na dziko. Znaleźliśmy idealna plaże, o zmierzchu rozbiliśmy namiot.
Po godzinie namiot jednak zwinęliśmy, wspólnie orzekając, że raczej nie. W jakiś niezbadany sposób ściany namiotu działały jak syntezator, wzmacniając dźwięki i szmery. Dzień wcześniej, na kempingu nam to nie przeszkadzało. Tutaj, z dala od cywilizacji, wyobraźnia daje popis własnej, nieograniczonej twórczości.

Ale nie chcieliśmy się tak łatwo poddać. Postanowiliśmy spać w śpiworach, na piasku. No i leżę, gwiazdy nad głową, księżyc, jest nawet przyjemnie, ale mózg spać nie chce.

Ciekawe ile dni zajęłoby mi przystosowane się do nowych warunków? Jestem pewny, że nie długo, my ludzie jesteśmy mistrzami w przystosowywaniu. Ponadto, przez setki milionów lat przyroda była naszym jedynym domem, dopiero od niedawna zaczęliśmy budować z betonu i ograniczać się od niej, uciekać, chować, w pogoni za komfortem.
Wydaje mi się, że robimy sobie ogromną krzywdę ograniczając kontakt z naturą. Krótki bieg z klatki do auta i z auta do biura oraz cotygodniowe zajęcia przytulania drzew to zdecydowanie za mało.

Nie wspominam nawet o umiejętności polowania, zdobywania żywności, pitnej wody, czy obrony przed drapieżnikami.

Nie wspominam, bo po co? Zostałem pokonany przez sam dźwięk morza, na walkę z tygrysem muszę jeszcze poczekać, dorosnąć, zmężnieć.

Categories
Blog

5 Dni Bez Jedzenia – nasz post.

7 dni, tyle czasu upłynęło od ostatniej otworzonej butelki czerwonego wina. W normalnym rozrachunku życia tydzień w zasadzie się nie liczy. Świat pędzi na złamanie karku a czas odmierzamy w miesiącach i latach, nie w dniach i godzinach.

Życie ucieka, gna, bo każdy dzień jest podobny do poprzedniego. Drobne dramaty, praca, obiad, codzienne upadki i wzloty, są za małe, za liche, by się zaznaczyć, by przybić pieczątkę na taśmie czasu.

Dopiero coś naprawdę szokującego i niespodziewanego ma szanse na zaistnienie; pogrzeb, wesele, choroba, narodziny, ślub, post.

Ostatnie tydzień zapamiętam na długo, szczególnie tych 5 dni, bez jedzenia, z własnej, nieprzymuszonej woli.

W zeszły czwartek, wieczorem, otworzyliśmy czerwone wino, tradycyjnie. Ostatnia wieczerza przed chwila próby. Piątek był skromny, zjedliśmy tylko dwie lekkie zupy, a potem, do wtorku, w zasadzie nic.

To był najdłuższy, najcięższy i zarazem najbardziej ekscytujący weekend mojego dorosłego życia.

Najdłuższy, bo dla osoby głodnej, pozbawionej jedzenia, każda godzina dłuży się niemiłosiernie.

Najcięższy, bo ból fizyczny, towarzyszący pierwszym dniom postu można skala porównać tylko do rodzenia.

Ekscytujący-bo nowy, nie znany, wyzywający.

Jestem osoba z natury ciekawa nowych zdarzeń. Zupełnie się nie zawiodłem, ta próba spełniła wszystkie moje oczekiwania.

Długie okresy bez jedzenia towarzyszyły człowiekowi od samego początku istnienia. Jako gatunek bardzo dobrze radzimy sobie z głodem. Dopiero stosunkowo niedawno, w ostatnim wieku, jedzenie mamy na każde zamówienie, o każdej porze dnia i nocy. Możemy wybierać z najrozmaitszej gamy produktów z całego świata. I nie możemy sobie odmówić, kolejnego paczka, ostatniego banana, nastepnej paczce chrupków, dokładki frytek. Nie dziwne, ze tylu z nas walczy z nadwaga a otyłość i cukrzyca to choroby 21 pierwszego wieku.

Tłuszcz ludzki, tak znienawidzony przez media i świat celebrytów, to swoista polisa na czas głodu. Ale jeśli czytasz ten artykuł, to prawdopodobnie nigdy prawdziwego głodu nie doznałeś, i jest duża szansa, ze już nigdy nie doświadczysz, chyba że własnego wyboru.

Zatem co się dzieje, gdy przestaniesz jeść? W najkrótszym skrócie, przez pierwsze 24-48h twój organizm będzie się żywił glikogenem zmagazynowanym w wątrobie i mięśniach. Później zaczyna się utylizacja tłuszczu.

W tym samym czasie wszystkie trawienne procesy ustają i odciążony organizm może zająć się wewnętrznym sprzątaniem. Porządki te mogą powodować bóle głowy, mięśni, stawów. A gdy ustaną, następuje kompletne wyciszenie. Wyostrza się zmysł, wzrok i słuch. Rośnie siła i spostrzegawczość. Jesteś gotowy na polowanie.

Ostatni post przerwałem po 5 dniach. W ostatnich 24 godzinach pobiłem swój rekord w martwym ciągu i ilość powtórzeń w podciąganiu na drążku. Ku mojemu zdziwienie, po kilku dniach nie bylem głodny, brakowało mi tylko samej czynności jedzenia. Organizm zdążył się zaadoptować do ketonów jako głownego źródła energii i w tym stanie mógłbym operować przez następne 14-21 dni.

Po kilkudniowym poście ważne jest, by nie rzucić się na jedzenie zbyt łapczywie. Posiłki należy dozować, jeść lekkie, łatwo przyswajalne produkty, jak zupy warzywne czy kleik.

Nam, powrót do normalnego jedzenia zajął 2 dni.

A dzisiaj jest już czwartek wieczór, nasz post przechodzi do historii a butelka i dziewczyna czeka, zachęcająco.

Categories
Fitness Bez Spiny

Starsze odcinki podcastu

Categories
Blog

Hardknott Pass – Rowerem przez najcięższy pass na świecie!

Categories
Blog

#żyj

Rozmyślania o śmierci pozwalają na lepsze, pełniejsze życie.

Wszyscy kiedyś umrzemy, nieubłagany zegar życia idzie tylko do przodu. Tej gry nie można oszukać i nikt nie dostanie drugiej szansy.

Z jakiegoś powodu, my, ludzie, chcemy wierzyć, że mamy jeszcze dużo czasu na osiągnięcie wszystkich celów i marzeń. Niektórzy z nas żyją 100 lat ale trzeba być bardzo naiwnym, by łudzić się, że to my będziemy tymi wybranymi.
Życie jest nieprzewidywalne i tylko czeka by nas zaskoczyć. Swój koniec możesz spotkać za miesiąc, za 20 lat albo za 5 minut.


Ta niewiedza i nieznajomość końca jest naszym wybawieniem.
Siła logiki zmusi Cię do bycia dobrym człowiekiem, cały czas. Zmusi Cię by nigdy nie przegapić szansy by powiedzieć swoim bliskim, że ich kochasz. Nie będziesz miał rownież wyboru i zawsze powiesz przepraszam pierwszy… Bo jutro może być już za późno.

 

Categories
Blog

Sri Lanka, pierwsze wrazenia.

Przydrożna rybacka wioska na południowo-zachodnim brzegu Sri Lanki. Czas się tutaj zatrzymał. Przynajmniej dla niektórych.
Takich samych łodzi używano pewnie i 300 lat temu. Długie i wąskie, z dodatkowym balastem po lewej stronie.
Domy, z byle-czego, z trudem opierają się porywom wiatru.
Jedzenie w przydrożnych sklepikach bardzo proste, placki z warzywami i naleśniki z jajkiem. Dużo owoców, soczyste i słodkie.
Przez środek wioski przebiega droga, zawsze pełna, zawsze głośna, zawsze żyjąca. Piesi, rowery, skutery, tuktuki, auta, ciężarówki i autobusy, cały dzień i całą noc. I jeszcze psy, duże i małe, , zawsze obecne, bezpańskie ale wyjątkowo przyjazne.
Zasada na drogach jest jedna, pierwszeństwo ma ten, kto większy i głośniejszy. Wydawałoby się, że będzie wypadek na wypadku a tu jakimś nieopisanym sposobem to wszystko jakoś działa, i to raczej sprawnie.
Turysta z Europy wyróżnia się tutaj jak czarny łabądź w zimie. Ciężko go nie zauważyć, wyższego o głowę, w letnich markowych ubraniach i aparatem na szyi. Na tle lokalnych mieszkańców wygląda jak przybysz z obecnej planety.
Wystarczy tylko jeden uśmiech, łagodny wyraz twarzy i zapraszający gest by przełamać pierwszą nieśmiałość lokalnego straganiarza, ktory za chwilę, łamanym angielskim zapyta o narodowość i imię, czasami.
Bo mimo innego koloru skóry, wyznania i przekonań wiele się nie różnimy. Oddychamy tym samym, zakurzonym powietrzem i kąpiemy się w tej samej, zasolonej, oceanicznej wodzie. Tak samo kochamy, tak samo pragniemy, śpimy, czasami dobrze czasami gorzej, jemy gdy jesteśmy głodni, a pijemy gdy jesteśmy smutni albo szczęśliwi. Żyjemy.
Tylko, że ja niedługo wrócę do swojego zachodniego, wysoce cywilizowanego życia, ze wszystkimi udogodnieniami i technologią i szybkim wi-fi, i Facebookiem, i markowymi sklepami i pogonią za pieniądzem, i wyścigiem szczurów i będę marzyl o powrocie do tej prostoty i braku zmartwień.
A on?
Nie wiem, ciężko dogadać się na migi. Wygląda na szczęśliwego.
Zamówiam kolejne rotti i popijam wodą, niegazowaną.

Leszek

Categories
Blog

Jim Carrey o bogatym życiu.

W rozmowie o swoim nieżyjącym ojcu, Jim Carrey powiedzieł kiedyś, że cokolwiek robisz, masz zawsze dużą szansnę na porażkę, więc czemu nie robić tego, co kochasz.
Nie ma nic gorszego, gdy na łożu śmierci uzmysłowisz sobie nagle, że miałeś dużo większy potenciał, ale się bałeś zaryzykować.
Żyj bogoto i myśl pozytywnie!
Popatrz naokoło siebie. Ci wszyscy ludzie, których podziwiasz, są dokładnie tacy jak ty.
Oni też mają lepsze i gorsze dni i tak jak ty, borykają się z problemamy rodzinnymi, bólem brzucha, czasami płaczą albo są źli i od czasu do czasu piją za dużo. Może mają wiecęj pieniędzy, albo są przystojniejsi, albo żyją w ładniejszej dzielnicy, albo jeżdzą lepszym autem ale nie zazdrość in zamim nie poznasz ich pełnej histori. To co widzisz, to tylko ich ułagodzona, upiększona wersja dla świata.

A czy są szczęśliwi? Spełnieni? Czy kochają to co robią?

 

Categories
Blog

Niektóre rzeczy się nie zmieniają

Zimno, ciemno i mokro, koniec listopada, święta się skradają. Wesoła muzyka w supermarkecie, dekoracje na ulicy i pierwsze choinki w oknach.
Czas by zamrozić karnet na siłowni, zaprzestać trening i zacząć jeść ciasta. Każdy potrzebuje kilku dodatkowych kilogramów. Nikt nie chce, by sweterek z reniferem był za luźny.
W styczniu zaczniemy znowu, rok starsi, słabsi i bardziej otyli.
Tym razem nam się uda! Zaczniemy w styczniu.
A tym czasem, możesz mi nalać więcej wina?

Niektóre rzeczy się nie zmieniają