Categories
Blog

Fitness – All In czy holistycznie?

Pytanie, które dzieli świat fitness: czy warto skupić się na jednej aktywności, czy lepiej udzielać się w wielu dyscyplinach?

Nie znam definytywnej odpowiedzi. To zależy od wielu czynników. Jeśli skupisz się na jednej formie aktywności fizycznej, masz szansę na wysoki poziom. Możesz jednak zapłacić kompensacją i niepełnym rozwojem. Gdy zdecydujesz się na wiele sportów jednocześnie, nigdy nie będziesz w ścisłej czołówce, ale pozwolisz swojemu ciału na równy, harmonijny rozwój. 

Gdybym miał oceniać na podstawie zdjęć z social media, większość z nas skupia się na szczególe. Jeśli rower, to obsesyjne, w stu procentach, i nie waż założyć się zbyt krótkich skarpet. Jeśli kulturystyka, to kult białka i codzienne ważenie jedzenia. 

To bardzo wypatrzone podejście jak zresztą wszystko na social media, spolaryzowane do granic rozsądku. 

Mało kto propaguje zrównoważone podejście, takie się nie sprzedaje. No bo jakże to, trener bez sixpacku? Trenerka bez hot pants? A gdzie wszystkie zasady, programy, kalorie, określona liczba powtórzeń, specjalne maszyny, kult ciała i po treningowe selfie?

My się nie zgadzamy. Mówi nie. Wierzymy, że jest też inna, lepsza droga, przez równomierny rozwój. Chcemy czuć się dobrze we własnym ciele, być mocni i zdrowi, tak by móc pograć w piłkę z synem, powspinać się z kolegami, podbiec do autobusu i nie krępować się na plaży piwnym brzuszkiem. Nasze cele osiągamy przez holistyczne podejście do fitness, przez blendowanie różnych aktywności, przez naukę odpowiednich nawyków żywieniowych, przez relax i mindfulness. 

Jeśli lubisz takie podejście, chcesz się wyrwać z toksycznej siłowni, dołącz do nas. Obiecujemy, że nie będziesz się nudził i wreszcie odzyskasz radość z ruchu i bycia fit, nie tylko na 6 tygodni, ale na całe życie.

Categories
Blog

Moment, który zdecydował o mojej przyszłości.

To był moment, który zdecydował o  mojej przyszłości.

To był moment, który zaważył na moim losie, który ukształtował moja przyszłość. Bez tej krótkiej rozmowy z Asią, nie otworzyłbym Fitness Soul, nie ukończyłbym 3 ironmenow, oraz nigdy nie byłbym na mecie Celtmana.
Prawdopodobnie, ciągle jeszcze pracowałbym w pubie, serwując piwo i zastanawiając się, dlaczego innym się udaje spełniać marzenia, a mnie nie.

A było to tak.

Pewnego wieczoru Asia znalazła ogłoszenie, w którym para olimpijczyków, teraz międzynarodowych fitness prezenterów, chciała nawiązać współpracę z innymi biznesami. Nie zastanawiając się nadmiernie, wysłała e-mail z propozycją.
Az mnie zatkało. Jesteśmy przecież za mali, argumentowałem, oni nawet tego nie przeczytają, jak możesz porównywać nas do nich, przecież oni tyle osiągnęli.
Według Asi nic nie mieliśmy do stracenia.
Moje zdziwienie sięgnęło zenitu, gdy po paru dniach otrzymaliśmy pozytywny e-mail, potwierdzający gotowość współpracy.
W tym momencie uświadomiłem sobie, że do odważnych świat należy. Jeśli nie spróbujesz, nigdy się nie dowiesz, jaki jest twój prawdziwy potencjał. Im więcej się otworzysz na świat, tym więcej go doświadczysz. I nawet jeśli 80 procent odpowiedzi będzie negatywna, głowa do góry, 20 procent będzie pozytywna.
Co ryzykujesz? Właściwie nic, poza odmową.

Jeśli potraktujesz to jako nieunikniona cześć gry, twojej ego bardzo szybko zaakceptuje małe porażki i dostaniesz zielone światło na realizację wszystkich swoich pomysłów, nawet tych najbardziej szalonych. Życie jest za krótkie, by żyć choćby jeden dzień dłużej w leku przed odmową i niską samooceną.

Fake it until you make it! (udawaj, aż stanie się to prawdą)

Categories
Blog

Gdzie pływać w Edynburgu? Najlepszy basen w Szkocji.

16 dni do Celtman – Extreme Scottish Triathlon!

Categories
Blog

Fitness Bez Spiny

Jedna z rzeczy, która bardzo podoba mi się w szkockim fitnessie i sporcie to kompletny brak elitaryzmu. Każdy może zacząć jakikolwiek sport w jakimkolwiek wieku. Nie ma tu granic i nic nie jest niemożliwe.

Masz 45 lat, oponkę i chcesz grać w rugby? Proszę bardzo. 

Nigdy nie biegałeś, a chciałbyś wsiąść udział w triatlonie? Czemu nie. 

A co powiesz na Zumbe? Nie musisz zakładać Hot pants, latać z gołym pępkiem i robić zdjęcia zadka na instagram. Zwykła bawełniana koszulka i szorty zupełnie wystarcza, by dobrze się bawić.

Nikt cię nie będzie oceniał, nikt nie da ci się źle poczuć. Każdy jest traktowany tak samo, twój sprzęt, jakkolwiek stary, zużyty czy wiekowy, nie będzie przedmiotem do drwin.


Co więcej, bardzo szybko zostaniesz wplatany do drużyny, zawodów i życia klubowego. Nie wiem, czy to tylko kwestia mojego nastawienia, ale fitness w Polsce pamiętam trochę inaczej. Weźmy na przykład Asię. 

Gdy Asia miała 10 lat, bardzo chciała zapisać się na gimnastykę. Ale trener sekcji, nastawiony na wynik, wybił jej ten pomysł z głowy; bo za stara, za duża, za późno. Fakt, zawodowcem by pewnie nigdy nie została, ale to przecież nie powinno być istotne. 

Uważam, że każdy trener powinien szerzyć pasję do zdrowego stylu życia, fitness i sportu. 

A każdy człowiek powinien mieć możliwość uczestniczenia w wybranej przez siebie aktywności. Tu nie chodzi o medale, puchary tylko udział, zdrowie i dobrą zabawę. Taki jest właśnie patos Fitness Soul. Nie musisz być naszym członkiem, by czerpać radość z fitness. Razem możemy zmienić to nastawienie. Czas na rewolucję; fitness bez spiny!


Podejmiesz się wyzwania? Zrób coś, czego się zawsze obawiałeś, zapisz się na zajęcia tańca, idź na siłownię, zapisz się na wyścig, i koniecznie daj nam znać na social media hashtagiem #fitnessbezspiny

fitness powinnien byc dla wszystkich
Categories
Blog

Dzisiaj zaczyna się mòj TAPER do CELTMAN 2019 – Ekstremalny Triathlon Szkocki

Dzisiaj rozpoczal sie moj taper do Celtmana, czyli przez nastepne 2 tygognie bedzie mniej treningu a wiecej relaxu. Postanowilem zaczac mocno, wiec umowilem sie na masaz z dziewczynami z The Shore Clinic.

Categories
Blog

Jakiej aplikacji używam by śledzić swój progres w triathlonie?

Categories
Blog

17 Dni Do Celtmana – Extreme Scottish Triathlon – Triathlon w Szkocji

Categories
Blog

17 Dni Do Celtmana – Extreme Scottish Triathlon – Triathlon w Szkocji

Categories
Blog

Dziki Camping na Gran Canaria

Po pierwszej nocy na dzikim kempingu okazało się, jakże mogłoby być inaczej, że jestem tylko słabym, miejskim chłopcem, zupełnie nieprzystosowanym do życia na łonie natury.

Przyroda przytłacza mnie swoja siła i liczba bodźców, szczególnie w nocy, gdy nie daje zasnąć. W dzień jeszcze jakoś sobie radzę, powoli ja oswajam. Pływam w zimnej, morskiej wodzie, biegam po lasach i górach, czuję się komfortowo w czasie deszczu i upału.
Ale noc, a tym bardziej noc z dala od cywilizacji jest zupełnie inna, straszna.

Po pierwsze, wyraźnie odczuwam brak dźwięków miasta, szumu samochodów, odgłosów klatki schodowej, nawoływań i nocnych kłótni sąsiadowi. Te dźwięki, jakże znajome i przyjazne, to moja kołysanka.
Tutaj, na plaży, na której próbuje usnąć, nie ma dźwięków miasta. Są za to inne, głośne i gwałtowne. Fale uderzają o brzeg, z roztrojona, nie regularną częstotliwością, niwecząc jakiekolwiek próby snu.

A w momencie, gdy mimo wszystko, udaje mi się zasnąć, to zaraz przypominają o sobie, wyrywając z objęć Morfeusz, hukiem i trzaskiem. Dźwięki fal, te znane z aplikacji telefonu komórkowego, są jakieś inne, łagodniejsze, bardziej bliskie.

Po drugie, brak mi tutaj mojego łóżka, szerokiego i wygodnego, idealnie dopasowanego do mojego miękkiego ciała. W domu, każdej wieczoru zapadam się w jego otchłań a ono gwarantuje komfort i dobrze przespana noc.
Piasek, na którym teraz leżę, nie jest tak wygodny. Przez pierwsze 15 min jest nawet ok, ale gdy już prawie zaczynam być zadowolony z pozycji, zaczyna doskwierać brak sprężyn z pamięcią.

dziki camping na gran canaria

Po trzecie, w mieszkaniu można wyłączyć światło i ustawić optymalną temperaturę.
Księżyca i wiatru wyłączyć się nie da.

Przyznaje, rzuciliśmy się trochę na głęboką wodę. Po kilku dniach spędzonych na wygodnych kempingach, postanowiliśmy spróbować noclegu na dziko. Znaleźliśmy idealna plaże, o zmierzchu rozbiliśmy namiot.
Po godzinie namiot jednak zwinęliśmy, wspólnie orzekając, że raczej nie. W jakiś niezbadany sposób ściany namiotu działały jak syntezator, wzmacniając dźwięki i szmery. Dzień wcześniej, na kempingu nam to nie przeszkadzało. Tutaj, z dala od cywilizacji, wyobraźnia daje popis własnej, nieograniczonej twórczości.

Ale nie chcieliśmy się tak łatwo poddać. Postanowiliśmy spać w śpiworach, na piasku. No i leżę, gwiazdy nad głową, księżyc, jest nawet przyjemnie, ale mózg spać nie chce.

Ciekawe ile dni zajęłoby mi przystosowane się do nowych warunków? Jestem pewny, że nie długo, my ludzie jesteśmy mistrzami w przystosowywaniu. Ponadto, przez setki milionów lat przyroda była naszym jedynym domem, dopiero od niedawna zaczęliśmy budować z betonu i ograniczać się od niej, uciekać, chować, w pogoni za komfortem.
Wydaje mi się, że robimy sobie ogromną krzywdę ograniczając kontakt z naturą. Krótki bieg z klatki do auta i z auta do biura oraz cotygodniowe zajęcia przytulania drzew to zdecydowanie za mało.

Nie wspominam nawet o umiejętności polowania, zdobywania żywności, pitnej wody, czy obrony przed drapieżnikami.

Nie wspominam, bo po co? Zostałem pokonany przez sam dźwięk morza, na walkę z tygrysem muszę jeszcze poczekać, dorosnąć, zmężnieć.

Categories
Blog

5 Dni Bez Jedzenia – nasz post.

7 dni, tyle czasu upłynęło od ostatniej otworzonej butelki czerwonego wina. W normalnym rozrachunku życia tydzień w zasadzie się nie liczy. Świat pędzi na złamanie karku a czas odmierzamy w miesiącach i latach, nie w dniach i godzinach.

Życie ucieka, gna, bo każdy dzień jest podobny do poprzedniego. Drobne dramaty, praca, obiad, codzienne upadki i wzloty, są za małe, za liche, by się zaznaczyć, by przybić pieczątkę na taśmie czasu.

Dopiero coś naprawdę szokującego i niespodziewanego ma szanse na zaistnienie; pogrzeb, wesele, choroba, narodziny, ślub, post.

Ostatnie tydzień zapamiętam na długo, szczególnie tych 5 dni, bez jedzenia, z własnej, nieprzymuszonej woli.

W zeszły czwartek, wieczorem, otworzyliśmy czerwone wino, tradycyjnie. Ostatnia wieczerza przed chwila próby. Piątek był skromny, zjedliśmy tylko dwie lekkie zupy, a potem, do wtorku, w zasadzie nic.

To był najdłuższy, najcięższy i zarazem najbardziej ekscytujący weekend mojego dorosłego życia.

Najdłuższy, bo dla osoby głodnej, pozbawionej jedzenia, każda godzina dłuży się niemiłosiernie.

Najcięższy, bo ból fizyczny, towarzyszący pierwszym dniom postu można skala porównać tylko do rodzenia.

Ekscytujący-bo nowy, nie znany, wyzywający.

Jestem osoba z natury ciekawa nowych zdarzeń. Zupełnie się nie zawiodłem, ta próba spełniła wszystkie moje oczekiwania.

Długie okresy bez jedzenia towarzyszyły człowiekowi od samego początku istnienia. Jako gatunek bardzo dobrze radzimy sobie z głodem. Dopiero stosunkowo niedawno, w ostatnim wieku, jedzenie mamy na każde zamówienie, o każdej porze dnia i nocy. Możemy wybierać z najrozmaitszej gamy produktów z całego świata. I nie możemy sobie odmówić, kolejnego paczka, ostatniego banana, nastepnej paczce chrupków, dokładki frytek. Nie dziwne, ze tylu z nas walczy z nadwaga a otyłość i cukrzyca to choroby 21 pierwszego wieku.

Tłuszcz ludzki, tak znienawidzony przez media i świat celebrytów, to swoista polisa na czas głodu. Ale jeśli czytasz ten artykuł, to prawdopodobnie nigdy prawdziwego głodu nie doznałeś, i jest duża szansa, ze już nigdy nie doświadczysz, chyba że własnego wyboru.

Zatem co się dzieje, gdy przestaniesz jeść? W najkrótszym skrócie, przez pierwsze 24-48h twój organizm będzie się żywił glikogenem zmagazynowanym w wątrobie i mięśniach. Później zaczyna się utylizacja tłuszczu.

W tym samym czasie wszystkie trawienne procesy ustają i odciążony organizm może zająć się wewnętrznym sprzątaniem. Porządki te mogą powodować bóle głowy, mięśni, stawów. A gdy ustaną, następuje kompletne wyciszenie. Wyostrza się zmysł, wzrok i słuch. Rośnie siła i spostrzegawczość. Jesteś gotowy na polowanie.

Ostatni post przerwałem po 5 dniach. W ostatnich 24 godzinach pobiłem swój rekord w martwym ciągu i ilość powtórzeń w podciąganiu na drążku. Ku mojemu zdziwienie, po kilku dniach nie bylem głodny, brakowało mi tylko samej czynności jedzenia. Organizm zdążył się zaadoptować do ketonów jako głownego źródła energii i w tym stanie mógłbym operować przez następne 14-21 dni.

Po kilkudniowym poście ważne jest, by nie rzucić się na jedzenie zbyt łapczywie. Posiłki należy dozować, jeść lekkie, łatwo przyswajalne produkty, jak zupy warzywne czy kleik.

Nam, powrót do normalnego jedzenia zajął 2 dni.

A dzisiaj jest już czwartek wieczór, nasz post przechodzi do historii a butelka i dziewczyna czeka, zachęcająco.